I jest kombucha!

Obiecałam posta o grzybku herbacianym, którego hoduje od czwartku! Przyszedł z allegro. Wyjęłam ze słoika i pomyślałałam…dostałam meduzę! 🙂 Nie no, żartuję. Jestem podekscytowana nim i nie wiem od czego zacząć. Może od tego co to wogóle jest.



Co to jest kombucha/kombucza?

Kombucha jest to zespół/kolonia symbiotycznie ze sobą żyjących bakterii i drożdży, które są żywymi organizmami. Są one połączone w jeden twór, który na zasadzie fermentacji z słodką herbatą ( zieloną, czerwoną, czarną czy jaką chcemy) produkuje orzeźwiający i pełen dobroczynnych składników napój. Kombucha była już znana w czasach starożytnych i powiem Wam, że jest mi wstyd, że tak naprawdę całkiem niedawno się o niej dowiedziałam! Na dodatek od mojego chłopaka, który ma zgoła inne zainteresowania:) Tak czy tak, już teraz wiemy, że nie tylko na świecie, ale i w Polsce grzyb cieszy się dużym zainteresowaniem. Jest badany m.in przez łódzki Uniwersytet Medyczny.

Co daje nam grzyb?

Na ulotce, którą dostałam od pani, która hoduje kombuchę można przeczytać, że ów twór ma wiele witamin, minerałów i kwasów tak ważnych dla naszgo organizmu. Należą do nich;
-witaminy z grupy B, czyli B1, B2, B3, B6, B12 i witaminę C (pamiętajcie, że organizm człowieka nie potrafi m wyprodukować witamin, więc trzeba ich dostarczać z zewnątrz)
-minerały: żelazo, magnez,  sód, potas, wapno, miedź, cynk i inne pierwiastki śladowe
-kwasy: m.in. octowy, mlekowy, winowy czy jabłkowy 

Ja hoduję kombuche pierwszy raz i nie mogę tego spradzić, ale logicznym jest, że w zależności od tego z jaką herbatą grzyb fermentuje, skład i ilość tych związków zawsze będzie różny, choć myslę, że nie będą to znaczące odstępstwa.

Na co kombucha?

Pewnie zastanawiacie się w czym może pomóc nam ten dziwny twór. Cóż, skoro juz starożytni go używali (a oni wiedzieli co dobre) to znaczy, że to kolejny „domowy lekarz”. Kombuchę bowiem polecana jest ponieważ:
-wspaniale wzmacnia system odponościowy
-mikrofloa grzyba hamuje rozwój bakterii gnilnych i patogennych
-zapobiega szybkiemu starzeniu się komórek
-reguluje przemiane materii i ciśnienie krwi
-odtruwa organizm ( o zgrozo w naszych czasach baardzo ważne!)
– wspomaga spalenie tkanki tłuszczowej
-zmniejsza objawy menopauzy
-dodaje siły i poprawia koncentrację
-wzmacnia serce, wzrok, stawy, skórę oraz włosy
-łagodzi objawy reumatyzmu
-zmniejsza ryzyko nowotworów
-przyspiesza perystaltyke jelit
-wpływa kojąco na układ nerwowy
-skutecznie przywraca mikroflorę jelit po leczeniu antybiotykami
-pomaga w leczeniu łuszczycy
-zmniejsza poziom cholesterolu
-łagodzi objawy migreny

Tak naprawdę, nie znam panaceum na wszystko i zapewne kombucha też nim nie jest, dlatego nie zalecam traktować jej w ten sposób, ponieważ sami wiecie, że coś co teoretycznie leczy wszystsko może nie leczyć nic:).  Zagmatwane to, ale chciałabym przekazać, że kombucha jest produktem sfermentowanym co napewno daje jej właściwości stabilizowania naszej flory bakteryjnej, a to juz bardzo dużo. O reszcie zalet postanowiłam przekonać się sama, czyli…

Jak wykonać napój z kombuchy?

Wykonanie sfermentowanego napoju jest bardzo proste. Potrzebne nam są:
-starter grzyba, czyli kłania się allegro albo ktoś znajomy kto ma kombuchę:)
-słój ( pojemność w zależności od tego ile chcemy napoju)
-herbata (najlepiej liściasta zielona) i cukier
-gaza do przykrycia słoika, ponieważ fermentowane rzeczy nie lubią metalu

Kombucha, czyli nasz starter to tzw. matka, która podczas fermentacji tworzy na swojej powierzchni dziecko i w ten sposób się rozmnaża. Dziecko to nowy twór, który możemy potem komuś dać lub sprzedć:) Po skończeniu fermentcji rozdzielamy matke i dziecko, z których możemy wykonać osobne napoje lub, jeżeli nie używamy włożyć do woreczka i zamrozić do czasu kiedy chcemy spowrotem do nich sięgnąć.

Ok ok juz piszę i pokazuję kolejność czynności:

1. Zaparzamy herbatę i dodajemy cukru  (ile kto chce płynu ale ja zaparzyłam 2 litry i dałam 250 g cukru)
2. Czekamy aż herbata ostygnnie po czym przecedzamy do słoika i „wpuszczamy” tam naszego grzybka.
3. Słoik przykrywamy gazą i czekamy 8-12 dni ( w zależności jak bardzo sfermentowany mamy napój)
4. Grzyby wyjmujemy, oddzielamy dziecko od matki i możemy powtórzyć czynność jeszcze raz.



Pamiętajcie, że fajnie jest pozostawić trochę sfermentowanego napoju do nowego słoika ponieważ z nim następna fermentacja będzie szybsza! 

No nic, ja czekam dopiero drugi dzień i jestem bardzo ciekawa jak to wyjdzie, a przede wszystkim jak będzie smakowało. Podobno przypomina NESTEA co baaardzo mi odpowiada!

A teraz najważniejsze…Jakie dawki kombuchy?

Pamiętajcie, że nasz grzybek herbaciany ma działanie prozdrowotne i przede wszystkim oczyszczające ( nie mylić z przeczyszczające), dlatego dla ostrożności najlepiej zaczynać od małych, ale regularnych dawek tzn. ok 3 łyżki stołowe, 3 razy dziennie. Potem…myślę, że szklanka lub dwie dziennie nam nie zaszkodzą :)Mogą, choć nie koniecznie, wystąpić lekkie bóle głowy, zaparcia bądź wzdęcia co jest spowodowane wyrzucaniem toksyn z naszego organizmu, wiec jeżeli będzie to uciążliwe po prostu przerwijcie kurację na jeden lub dwa dni.

Powodzenia!

2 komentarze dla “I jest kombucha!

  1. Ela napisał/a:

    Dzięki Twojej uprzejmości zamieszkała ze mną kombucha!
    Jest już ze mną 4 dzień i zauważyłam na powierzchni pojawiającą się gęstą, trudną do opisania, jakby mętną część herbaty…
    Miałam nieziemską ochotę to zamieszać, ale powstrzymałam się, gdy na Twoim blogu przeczytałam, że jest to nowa kolonia, która w ten sposób się tworzy 🙂
    Także słój odłożyłam w kąt, by mnie nie kusił mieszaniem i oczekuję na zdrowotny napój!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *