Moje herbaciane dzieci

Kombucha

Jeżeli czytaliście kombuchowy post to wiecie, że proces fermentacji kombuchy z herbatą trwa ok. tygodnia lub półtora. Tak więc dziś wyciągnęłam kolejne dziecka. Nadal są obślizgłe i śmierdzące, ale napój smakuje wybornie…Pije go moja mama, pije go ja i w zasadzie każdy kto przekroczy próg naszego domu musi spróbować. Ha, powoli to się chyba staje tradycją ! Tak czy tak zdrową tradycją, a ja postanowiłam sobie w duchu, że będę ambasadorką tego przedsięwzięcia i pierwszego grzybka zaniosłam już nawet sąsiadce:)
Taka mała wskazówka. Jak widać na zdjęciu mam cztery słoiki ( w tym jeden z bigosu :P). W mniejszych fermentacja trwała równy tydzień, ale ten największy potrzebuje jeszcze ze trzy dni.

Ok, tak się chciałam tylko pochwalić moją małą domową manufakturą. Ps. Niedługo zacznę chyba nadawać imiona moim wychowankom i mówić: ” Stasiu teraz jedziemy do cioci Halinki”. Trzeba dać im poczucie, że są potrzebne… 🙂

2 komentarze dla “Moje herbaciane dzieci

  1. Rosa canina napisał/a:

    No nie powiem, żeby wyglądały zbyt pięknie 😛 ale to co o nich piszesz zachęca do nich 🙂
    Mam w domu kilka słoików z kryształkami kefiru wodnego, ale na początku podchodziłam do tego jak do jeża, bo jak to tak pić wodę w której pływały jakieś żyjątka? Teraz już jest ok i nie mam do tego takiego podejścia jak wcześniej. Moja mama podlewa tą wodą fuksje. Mam jeszcze w planach podawać tą wodę uszatym zamiast probiotyku czy zakwaszacza, więc pewnie zrobię wiosną eksperyment na jednym miocie.

    • Wiktoria Baran napisał/a:

      Jeżeli masz ochotę Różyczko, oddam grzybka w Twoję ręce. Naprawdę napój smakuje dobrze. Mam jeszcze kryształy japońskie, czyli algi, ale nimi przemywam tylko twarz rano i wieczór:) Napisz jak wyszedł eksperyment na futrzakach:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *