OD GŁOGU DLA SERCA

Dzisiejszy, wieczorny wpis dla tych, których boli serduszko…mnie troszkę boli, ale jest to sprawa bardziej przyziemna niż by się mogło wydawać i jutro już będzie po wszystkim 🙂

A tak na poważnie, dziś o głogu- jesiennych, czerwonych, gorzko-kwaśnych owocach, które, choć znane od stuleci, nieco zapomniane i pomijane. A przecież w Polsce głogu dużo. Rośnie w wielu miejscach, toleruje każdą glebę, jest wytrzymały na suszę i mróz. Wystarczy się rozejrzeć, a można przynieść do domu pełny koszyk owoców i zrobić z nich coś nie tylko pysznego, ale i zdrowego. Jak nalewkę na przykład. Ja zrobiłam nalewkę, na którą przepis podam na końcu. Najpierw skupię się na tym żeby przekonać cię do korzystania ze skarbów jesieni.

????????????????????????????????????

 

Lubię głóg, ponieważ według mnie jest to wdzięczna roślina. Nie sprawia trudności w zbieraniu, mimo ciernistych pędów, czerwone koraliki łatwo dostrzec na krzewie, a jego walory zdrowotne są naprawdę znaczące. Już w wieku XIX odkryto korzystne działanie głogu na układ krążenia. Dzięki zawartości takich składników jak flawonoidy ( hyperozyd, kwercytyna, witeksyna), fenolokwasy, trójterpeny, kwas jabłkowy, znaczne ilości witaminy C i B1 oraz karoten i sole mineralne owoc głogu ma silne działanie utleniające nasze komórki i zapobiegające ich starzeniu się, a ponad to:

– działa rozkurczowo na mięśnie ( mięsień sercowy)

– uspokajająco

-moczopędnie

– ściągająco

– rozszerza naczynia wieńcowe

– wzmacnia serce i odporność organizmu dzięki witaminom

– obniża ciśnienie krwi ( dlatego niskociśnieniowcy nie powinni go stosować!)

– zwiększa siłę skurczu mięśnia sercowego

– korzystnie oddziałuje na przewodnictwo w mięśniu sercowym

– obniża pobudliwość serca

????????????????????????????????????

Dlatego w medycynie preparaty z wyciągiem z głogu stosowane są w celu obniżenia ciśnienia krwi, przy dusznicy bolesnej, zwapnieniu żył, nerwicy czy w czasie rekonwalescencji po zawale serca lub innej choroby.

Pamiętajcie, że nie jestem lekarzem i nie są to typowe porady lekarskie, po które należy udać się właśnie do odpowiedniego człowieka. Badania naukowe potwierdzają skuteczność owoców głogu, dlatego o tym piszę. Ja sama wierzę w medycynę naturalną, ludową- tą którą stosowały nasze babki i wierzę też w to, że kieliszek głogowej nalewki jeszcze nikomu nie zaszkodził… 🙂

????????????????????????????????????

Jak ją wykonałam:

Pół kilo świeżych, przemrożonych 3 dni, owoców głogu zalałam 70% spirytusem ( ja miałam jabłkowy, więc doznania smakowe są jeszcze lepsze) i zostawiłam na 2 tygodnie do naciągnięcia od czasu do czasu potrząsając butelką. Po dwóch tygodniach zlałam owoce znad spirytusu bu dodać do nich kolejne pół litra przegotowanej wody z cukrem. Wody miałam pół litra, cukru pół kilo. Letnią wodę z rozpuszczonym cukrem połączyłam ze spirytusem i zostawiłam na 3 miesiące. Opcjonalnie zamiast cukru można dodać miód i włożyć laskę cynamonu, ale ja tego nie robiłam. Nie ukrywam, że musiałam spróbować…pycha! Ale już się powstrzymuję i czekam, aż nalewka będzie całkowicie gotowa po trzech miesiącach!

 

Jeżeli ty masz w swojej okolicy głogowy krzew, nie wahaj się tylko zerwij. Pracy na pół godziny, a efekty jak z najwyższej półki. Poza tym…i do ciebie w zimowy wieczór może zapukać przyjaciółka ze złamanym sercem. Załatacie je razem, rozgrzewając na nowo głogową nalewką…

????????????????????????????????????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *