„JOGA- ZDROWIE I HARMONIA” w Krakowie. Jak było?

Moje zainteresowanie jogą przyszło dość…hmm instynktownie. Bo co o jodze może wiedzieć dziewczynka w wieku nastu lat? Nic. A jednak pewnego dnia mojej siostrze i mnie wpadła w ręce gazeta, w której przedstawione były ćwiczenia jogi, pozycje odprężające, medytacja…Nie zastanawiałam się nad głębszym sensem moich ćwiczeń i oddechów, a jednak proces ten trwał ponad rok. Potem przyszło więcej zajęć, mniej chęci, czasu i zaniechałam tego. Mimo to, jak przez mgłę pamiętam, że było mi dobrze. Kiedy robiłam „drzewo” lub „kota”, zamykałam oczy i po prostu oddychałam. Tak niewiele, a wystarczyło bym po latach wróciła…też instynktownie.

Nie jestem ekspertem od jogi i medytacji, dlatego też postanowiłam wybrać się na wykład, który odbył sie 11 marca w Krakowie by posłuchać właśnie eksperta w tej dziedzinie. Szkoła Medytacji i Samorealizacji w Krakowie http://www.mantra.pl/ zaprosiła uznanego nauczyciela i wykładowcę jogi Balakhilya das ( podejrzewam, że to przydomek). Spotkanie odbyło się w bardzo dużej, mieszczącej kilkaset osób sali. Zmierzając w stronę budynku byłam przekonana, że ludzi będzie niewielu – pasjonaci, jogiści itp. Ku mojemu zaskoczeniu jednak okazało się, że większość sali  jest wypełniona, a w fotelach siedzi cały przekrój wiekowo-zawodowo-odzieżowo różnych ludzi. Moja pierwsza myśl była taka: „Ludzie w dzisiejszych czasach muszą być bardziej zagubieni niż mi się wydawało”. Chyba rzeczywiście tak jest, wykład trwał około trzech godzin i mimo wyjścia pewnego procenta, większość jednak chciała słuchać co ma do powiedzienia ten, jak na moje oko, staruszek chwilami przysypiający na krześle. Ale to tylko zmyłka…On cały czas był skupiony, medytował w duszy.

Postaram się przedstawić Wam to co sama zapamietałam z wykładu. Reszty każdy z nas może dojść sam, choć tak naprawdę wiele „mądrości” wykładowcy to nasze codzienne, wręcz cywilizacyjne problemy. Niby żadne odkrycie, ale dopiero gdy ktoś powie ci głośno rzecz, która boli lub męczy, a sam spychasz ją na drugi plan- zastanawiasz się „who i am? „. To jest najważniejsze pytanie jogi.

Jedną, z rzeczy, których bardzo chciałam się dowiedzieć, z racji, że jestem katoliczką, to czy osoby uprawiające i promujące jogę wierzą w Boga i Jezusa Chrystusa. Otóż tak, medytacja bowiem to jeden z rodzajów jogi, natomiast medytacja przez mantrę to nic innego jak wychwalanie Boga poprzez śpiewanie Jego imion. Imiona te zostały zapisane m.in. w pismach wedyjskich tzw. wedach, które przechodziły z rąk do rąk, z każdym pokoleniem  mistrzów jogi. Wedy zawierają również ponadczsowe prawdy, przekazywane od Boga poprzez ówczesnych ludzi objawionych. Właśnie o tych prawdach mówił wykładowca w Krakowie.Prawdach, które zostały objawione ponad 5 tysięcy lat temu, a więc są ponadczasowe! Nie wiem jak Wy, ale ja wierzę, że pewne rzeczy na ziemi niegdy się nie zmieną bo taka jest właśnie wola Stwórcy, czy nam się to podoba czy nie. W każdym razie, wracając do wykładu…Balakhilya das powiedział, że podczas całego życia, każdy z nas ma przyczepioną etykietkę, która mówi innym kim jesteśmy – kobieta, mężczyzna, lekarz, mechanik, nastolatka, dziecko. Każdy z nas jest inny, ale etkietka z napisem ” martwy” pojawiająca się końcem naszego życia obrazuje wspólną cechę ciała…Ale co z duchem? Materialne jestestwo kończy się tu na ziemi, zostaje nasz duch. Naukowcy potwierdzili, że nie składamy się tylko z ciała fizycznego. Żadna komórka naszego ciała nie żyje dłużej niż 5 lat, a więc czynnikiem zmieniającym się jest jedynie nasze ciało, ale nie MY. Dlatego wciąż pojawia się odwieczne pytanie ” kim jestem?”. Sięgając do wed dowiadujemy się, że każdy z nas posiada tzw. ciało astralne, że wszystko jest energią. Ciało to energia materialna, ale tylko czasowa, a nasz duch jest energią duchową- duchem wiecznym, który nie ma początku ani końca. Zdaję sobię sprawę, że dla Was, tych którzy, jak ja, nigdy nie zastanawiali się głębiej nad sensem naszego ducha, całość brzmi nieco absurdalnie, ale czy napewno?

Pisma wedyjskie mówią nam, że to my jesteśmy siłą życia w ciele. W momencie śmierci opuszczamy to ciało, ale nigdy nie przestajemy być sobą ( a kiedyś chciałam mieć długi nogi ;P ). Jesteśmy cząstką duszy najwyższej tzw. PARAMATMY. My zaś sami jesteśmy MATMĄ-duszą niższą, która instynktownie dąży do tego co dobre, zrównoważone i czyste. Pomocą w osiągnięciu tych pragnień może być właśnie joga- jako styl życia, zawierająca aspekt fizyczny, materialny i duchowy. Bo trzeba pamietać, że joga nie składa się tylko z ćwiczeń i oddechów, ale ciągłego, powolnego otwierania się na to co będzie, gdy nasze doczesne życie dobiegnie końca. Joga to unia pomiędzy naszą duszą, a duszą najwyższą. Ten związek istnieje wiecznie, ale my często o nim zapominamy bo w świecie doczesnym skupiamy się na rzeczach materialnych, jesteśmy niejako odciągnięci od sfery duchowej, od porozumienia z Bogiem. Ale kiedy każdy z nas dojdzie do momentu śmierci znów pomyśli : „co dalej?”. Nasza dusza wejdzie w inny wymiar, który narazie jest tajemnicą, ale system jogi objaśnia nam co możemy znaleść po tej drugiej stronie. Jednak póki jesteśmy tu „na dole” dążymy do osiągnięcia szczęścia- najczęściej materialnego. Ważne jest by zdać sobie sprawę, że życie to coś głębszego, niematerialnego. Według pism wedyskich, jeżeli zrozumiemy właśnie ten fakt, nie będziemy tak zaabsorbowani. Będziemy szczęśliwi.

Mogłabym pisać jeszcze wiele o tym co mówił Balakhilya das, m.in. o dysharmonii wynikającej z chorób cywilizacyjnych, chaosu i działań politycznych, ale sami wiemy o tym aż za dobrze. Chciałabym Wam tylko powiedzieć, że jak już wspomniałam na początku, nie jestem ekspertem od jogi, ale nikt nim nie musi być żeby zrozumieć co jest naprawdę ważne i otworzyć się na to co od zawsze chce przekazać nam Bóg.

Zapraszam więc wszystkich, którzy chcieliby poznać techniki jogi, techniki otworzenia się do wnętrza nas samych na bezpłatne zajęcia organizowane przez szkołę ( w całej Polsce), do której link dałam powyżej. Nie jest to reklama bo sama jeszcze tam nie byłam i tak naprawdę nie wiem jak tam jest, ale wierzę, że nie może być źle. Bo czy źli są ludzie, którzy szukają samych siebie i w tym zwariowanym świecie potrafią zwolnić?

Korzystając z okazji zapraszam do zapisania się do mojego blogowego newslettera. Można go znaleźć na samym szczycie bocznego menu. Dzięki niemu nie ominie Cię żaden wpis 🙂

2 komentarze dla “„JOGA- ZDROWIE I HARMONIA” w Krakowie. Jak było?

  1. Doświadczony napisał/a:

    Wiktoriu, czytuję czasem Twojego bloga, całkiem ciekawie piszesz o ziołach i fajnie że jest to Twój konik. Widać, że czujesz się w tym temacie jak ryba w wodzie. Ale jogi i chrześcijaństwa to Ty nie mieszaj, bo to nie ma prawa stać w tym samym rzędzie,zwyczajnie się wyklucza. Poczytaj sobie najpierw porządnie o tym czym jest joga i jaką ma filozofię, bo mówisz że zaabsorbowały Cię ćwiczenia. A jako osoba poruszająca się w temacie powinnaś wiedzieć, że ćwiczenia fizyczne i filozofia jogi są nierozłączne!
    Zanim wpakujesz się w coś, z czego ciężko będzie się wyplątać, polecam poczytać

    http://www.jmanjackal.net/pol/polyoga.htm

    Pozdrawiam

    • Wiktoria Baran napisał/a:

      Witam, dziekuję za obiektywny komentarz, ale jak już wspomniałam w moim poście, nie zajmuję się jogą i stricte nie łaczę jej z ziołami. Wykład o jodze traktowałam jako zaspokojenie mojej ciekawości i chęć dowiedzenia się czegoś więcej. To „więcej” to prawie nic, jak sam zauważyłeś, ale nie uważam też, że niewarto o tym pisać, tym bardziej, że w moim blogu przewiduję miejsce dla różnych wątków. Uważam, że nie muszę być ekspertem w każdej dziedzinie, ale może akurat kogoś zaineresuję? 🙂 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *